Z Wysowej przez Ropki żabim tropem

Z Wysowej przez Ropki żabim tropem

Tym razem swoją przygodę rowerową w Beskidzie Niskim zaczynamy z miejscowości uzdrowiskowej położonej w samym jego sercu, z Wysowej-Zdroju. Jest ona przepięknie lokalizowana w dolinie pomiędzy okalającymi ją górami, u źródeł rzeki Ropy. Posiada swój specyficzny mikroklimat oraz całą gamę leczniczych wód mineralnych, którymi można się delektować w miejscowej Pijalni. Kilka ujęć jest ogólnie dostępnych i można je znaleźć w miejscowym Parku Zdrojowym, który z roku na rok jest coraz piękniejszy.

My swoje rowery dowieźliśmy na miejsce samochodem, jednak w Wysowej funkcjonuje wyporzyczalnia rowerowa Ostrego Koła, która znajduje się w Ośrodku Wczasów Rodzinnych “ZACISZE”. Z tego co się orientujemy, istnieje też możliwość przewiezienia swojego roweru w autobusie miejscowego przewoźnika, firmy VOYAGER.

Swój samochód zaparkowaliśmy na parkingu koło rozlewni wody mineralnej “Wysowianka”, zaraz przy wejściu do Parku Zdrojowego. Na trasę wyruszyliśmy w trójkę, Piotrek, Zibi i ja – Rysiek. Poniżej szczegóły naszego przejazdu.

 

Całkowity dystans: 14.32 km
Najwyższy punkt: 663 m
Najniższy punkt: 468 m
Wyskokość podjazdów: 403 m
Wysokość zjazdów: -400 m
Pobieranie

Po wyjechaniu na główną drogę biegnącą przez Wysową skierowaliśmy się na północ, w kierunku Hańczowej. Swą wycieczkę rozpoczęliśmy po godz. 17, pogoda była doskonała, świeciło słońce, ale nie było upalnie. Do samej Hańczowej droga prowadziła lekko w dół, dlatego poruszaliśmy się szybkim tempem. W Hańczowej skręciliśmy w lewo w drogę idącą w kierunku Stawiszy, aczkolwiek drogowskaz wskazuje na Ropki. Tu droga zmienia się w wąski asfalt z szerokimi poboczami biegnący pod górę. Po wyjechaniu na szczyt wzniesienia skręcamy w drogę szutrową w lewo na Ropki.

Zjeżdżając w dół widzimy znak ograniczający prędkość do 40 km/h wraz ze znakiem ostrzegającym by uważać na żaby i jaszczurki. Za moment widzimy dwujęzyczną tablicę z nazwą miejscowości i  znów znak informujący o żabach na drodze. Po jej bokach mamy stawy i tereny podmokłe, porośnięte pałką szerokolistną. Od czasu do czasu przy drodze spotykamy kapliczkę lub też krzyż.

W ten sposób docieramy do rozstaju szlaku w Ropkach. Są tu drogowskazy, tablica informacyjna i ławeczka na której można spocząć. Stąd można pojechać trasą na Izby lub też z powrotem na Wysową przez Hutę Wysowską.

My wybieramy tą drugą opcję, gdyż na pierwszą nie jesteśmy dziś przygotowani. Z pewnością jednak tu wrócimy aby i nią pojechać. Po przejechaniu dosłownie kilkudziesięciu metrów po prawej mamy stary łemkowski cmentarz położony wśród drzew. Inskrypcja na tablicy wskazuje na trudną historię tego regionu.

Po wyruszeniu w dalszą drogę pniemy się do góry. Jadąc rozglądamy się dookoła. Mijamy nowe budynki, nastawione na agroturystykę jak i stare chałupy, liczące sobie tak na oko ze sto lat. Cała jednak zabudowa wpisuje się w charakter miejsca będącego “na końcu świata”, z dala od obecnej cywilizacji.

Jadąc słyszeliśmy jedynie odgłosy natury i dźwięki wydawane przez nasze rowery podczas jazdy. W takich okolicznościach dotarliśmy na szczyt wzniesienia będącego na samym końcu Ropek od strony Huty Wysowskiej. Stała tu kolejna tablica z dwujęzyczną nazwą miejscowości oraz z informacją na temat żab. Dla utrudzonych turystów ustawione są tu drewniane ławy ze stołem. Aby widok był lepszy postanowiliśmy zjechać z szutrowej drogi w prawo w polną gruntową drogę biegnącą przez łąkę w górę w stronę lasu. Stąd zobaczyliśmy piękną panoramę okolicy w kierunku Ropek, a dalej na Kamienny Wierch (778m n.p.m.).

Z Huty Wysowskiej pozostało już nam tylko zjechać na dół, by wyjechać na główną drogę koło kościoła parafialnego w Wysowej Zdroju. Zjazd ciągnie się przez 2,5km i jest miejscami stromy, dlatego trzeba mieć sprawne oba hamulce. Po wyjechaniu na główną drogę pojechaliśmy w prawo, by dotrzeć w okolicę lokalnego targowiska, umiejscowionego przy skręcie do Parku Zdrojowego. Tutaj zakończyliśmy swą wycieczkę, by za chwilę rozpocząć kolejną, ale o tym już w następnym wpisie. 😀

Udostepnij