Trasa B dla średnio-zaawansowanych III Rajdu Rowerowego Grybów i Okolice

Trasa B dla średnio-zaawansowanych III Rajdu Rowerowego Grybów i Okolice

W niedzielę, 8 lipca, ponad stu rowerzystów wstawiło się na starcie trzeciego już Rajdu Rowerowego Grybów i Okolice. W koszulkach GorliceBike pojawiło się trzech rowerzystów i każdy z nich pojechał na jedną z tras zaproponowaną przez Organizatorów, Druhów Grybowskiego Sokoła “Świat Pracy”. Oczywiście grupa rowerzystów z Gorlic była o wiele liczniejsza.

Ja wystartowałem na trasie dla średnio-zaawansowanych rowerzystów, którą prezentuję poniżej.

Całkowity dystans: 53.24 km
Najwyższy punkt: 508 m
Najniższy punkt: 286 m
Wyskokość podjazdów: 1014 m
Wysokość zjazdów: -858 m
Pobieranie

Wydaje się, że aplikacja przy obliczaniu wartości przewyższeń pomyliła się o jakieś 300 metrów 😀


Oprócz tej trasy, rowerzyści wystartowali na trasie rodzinnej oraz przeznaczonej dla zaawansowanych rowerzystów. Nasza grupa wyruszyła jako druga z kolei, po grupie jadącej trasą dla zaawansowanych, a przed grupą jadącą trasą rodzinną. Kolejność startu była związana z trudnością i długością dystansu jaki był do pokonania przez daną grupę. Jak się później okazało, planowane trasy przejazdów zostały zmodyfikowane podczas ich trwania i to trasa dla średnio-zaawansowanych okazała się najdłuższa, ale nie najtrudniejsza.

Zgodnie z planem wyruszyliśmy z Grybowskiego Rynku zaraz po godzinie 10:00. Przewodnikiem trasy był druh Jarek, który poprowadził nas z Rynku w dół, a później skręcił koło dworca autobusowego, wzdłuż rzeki Białej w stronę Stróż. Jechaliśmy wąską, mało ruchliwą drogą asfaltową biegnącą wzdłuż rzeki. Tempo jazdy od początku było wysokie, gdyż każdy był głodny dzisiejszej rowerowej przygody. Po przejechaniu pierwszych 4km zatrzymaliśmy się na polance przy drodze, by zebrać wszystkich uczestników znów w jedną całość i zrobić krótką przerwę przed pierwszym większym wzniesieniem na trasie.

Po chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej. Pieliśmy się zgodnie razem do góry nie odstając zbytnio jeden od drugiego. Wzniesienie to zweryfikowało możliwości członków grupy i okazało się, że wszyscy dają radę 🙂 Nawet najmłodsza uczestniczka tej trasy, szóstoklasistka, dzielnie pokonywała trasę na równi z dorosłymi. Po wyjechaniu na szczyt wzniesienia, znajdujący się pomiędzy Wilczyskami a Chodorowem, przed nami roztoczył się piękny widok na okolicę.

Tutaj zatrzymaliśmy się na postój celem regeneracji sił i zebraniu całej grupy w jedno. Po kilku minutach ruszyliśmy w dalszą drogę kierując się na Korzenną. Jechaliśmy asfaltową drogą, na której w niedziele o tej porze dnia nie było praktycznie ruchu samochodowego. Po 17km od startu dotarliśmy do Korzennej gdzie zatrzymaliśmy się na dłuższy postój na placu targowym pod wiatą. Tutaj mieliśmy okazje zjeść batoniki i napić się wody oraz dać trochę odpocząć mięśniom. Jak powiedział dh Jarek, przed nami było największe wzniesienie na trasie a zaraz za nim niespodzianka. 🙂

W związku z powyższym, po  odpoczynku wszyscy ruszyli żwawo naprzód. Góra rzeczywiści nie była łatwa do pokonania, trasa wznosiła się coraz bardziej i bardziej, by na samym końcu zaserwować nam naprawdę stromy podjazd. Część z nas musiała zeskoczyć z rowerów, by ostatnie 200-300 metrów wyprowadzić swoje jednoślady. Jednak odpoczynek na szczycie tego wzniesienia i widoki jakie mogliśmy podziwiać z niego zrekompensowały nam nasz trud.

Chwila odpoczynku i jedziemy dalej pędzeni ciekawością jaka to niespodzianka czeka na nas. Teraz mamy z górki więc można tą część trasy potraktować jak odpoczynek. I nagle prowadzący dh Jarek skręca pod szkołę w Koniuszowej, w której jak się za chwilę okazuje, pracuje. Zostaliśmy tutaj powitani dzbankami zimnej wody z cytryną i miętą. Smakowała wyśmienicie po przebytych 24km trasy, a w szczególności po przebyciu ostatniego wzniesienia.

To nie była ostatnia niespodzianka w tym miejscu. Po chwili dh Jarek zaprosił nas do środka, aby pokazać nam Izbę Pamięci Patrona Szkoły, gen. dr Franciszka Gągora,  szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, który zginął tragicznie 10 kwietnia 2010 w katastrofie Tupolewa pod Smoleńskiem. W Izbie mogliśmy oglądnąć mnóstwo pamiątek związanych z Generałem, który urodził się właśnie w Koniuszowej i tu zaczął swoją edukację.

Niestety wszystkie eksponaty były w gablotach, w związku z tym więcej zdjęć nie wyszło, z uwagi na refleks który powstawał po błyśnięciu flesza.

Z Izby Pamięci zostaliśmy zaprowadzeni do zorganizowanego tutaj swoistego Muzeum Regionalnego, które było podzielone na dwie części. W jednej z nich znajdowały się przepiękne wieńce dożynkowe z ostatnich 7 lat.

W drugiej, znacznie większej, stare przedmioty będące na wyposażeniu gospodarstw w tym regionie. Na moje oko najstarsze eksponaty mogły mieć nawet około stu lat!

Po oglądnięciu tych ekspozycji wiedzieliśmy już, że dh Jarek jest jednym z tych ludzi pozytywnie zakręconych, którego pasją jest nie tylko jazda na rowerze, ale również dbanie o zachowanie historii i kultywowanie tradycji tych ziem.

Po tak owocnie spędzonym odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę. Jechaliśmy w stronę Nowego Sącza, by wyjechać na drogę DK28 tuż przed rozpoczynającą się wzdłuż niej ścieżką rowerową. Nią też skierowaliśmy się w stronę Nowego Sącza, by po chwili skręcić w lewo w stronę Miasteczka Galicyjskiego. Jak się okazało, nie ono było naszym celem podróży lecz znajdujący się zaraz za nim Sądecki Park Etnograficzny. Zostaliśmy przez niego częściowo przeprowadzeni, a częściowo przejechaliśmy pomiędzy starymi chałupami, stodołami, kapliczkami i innymi obiektami, które pochodzą z tych terenów i zostały tutaj zebrane. Była to prawdziwa uczta dla miłośników historii, kultury i architektury regionalnej. Sami zobaczcie.

Po wyjechaniu z Parku, skierowaliśmy się ulicą Długoszewskiego, przez most na Kamienicy, a następnie Aleją Piłsudskiego w stronę Kamionki Wielkiej. W niej też mieliśmy swój ostatni postój na trasie, mniej więcej na 44km jej biegu. Po odpoczynku ruszyliśmy już prosto na metę Rajdu, która znajdowała się przy Ośrodku Sportów Zimowych w Ptaszkowej. Tutaj była ustawiona meta dla wszystkich tras i tutaj też dotarła nasz grupa po przejechaniu 52,5km dystansu. 🙂

Na miejscu czekał na uczestników posiłek regeneracyjny w postaci specjałów z grilla, ciastka, kawa i herbata. Była okazja usiąść, podzielić się wrażeniami z trasy, nawiązać nowe znajomości i poznać naprawdę fajnych ludzi.

 

Na koniec wszyscy dostali pamiątkowe dyplomy oraz zrobili sobie pamiątkową fotografię.

W tym miejscu chcielibyśmy pogratulować wspaniałej organizacji Rajdu oraz podziękować za trud jaki musiał zostać włożony w jego przygotowanie wszystkim Druhom Sokoła Grybów! Doskonała impreza! Dziękujemy! 🙂

 

Udostepnij